Co to znaczy być rodzicem zastępczym?
To znaczy przyjąć do swojej rodziny dziecko odrzucone i osierocone przez najbliższych, oraz zmierzyć się ze wszystkimi skutkami tego porzucenia i osierocenia tkwiącymi w przyjętym dziecku.
Rodziny zastępcze
Zawodowe rodziny zastępcze
Rodziny adopcyjne
Pogotowia rodzinne
Czasami wydaje się nam że dziecko nie wie, nie czuje, nie rozumie. My dorośli robimy wszystko najlepiej. Wygłaszamy niekończące się monologi, pouczamy, nauczamy, a tak naprawdę nawet malutkiemu dziecku należy się prawo do prawdy i pojmowania jej w sposób stosowny do wieku. Było chłodne wrześniowe popołudnie, otrzymałam telefon, że umieszczona w ramach interwencji będzie 6-letnia dziewczynka. Ubrana była w krótkie spodenki i bluzkę z krótkim rękawem, trzymała reklamówkę z której wyglądał kolorowy zając. - Chodź pokaże ci Twój pokój i położysz tam swoje rzeczy, potem pojedziemy na zakupy. Lubisz zakupy prawda? Każda kobieta je uwielbia. - Co mi kupisz? - Wszystko co ci się będzie podobało. Nie miałam pojęcia, czy gdzieś w domu były rzeczy po poprzedniej wychowance, ani czy będą pasowały. Potem sprawdzimy, a teraz na zakupy. Pojechałyśmy do zaprzyjaźnionej hurtowni. Mała wybierała rzeczy ze znawstwem kolorów, królował róż. - A to będzie pasowało? Pytała panią sprzedawczynie zerkając na mnie. Ja w tym nie będę - chodziła więc wybór należy do ciebie. Została obdarowana jakąś zabawką. W nowych rzeczach z pełną torbą wróciłyśmy do domu. Potem odbyła się rewia mody. Sama wszystko poukładała na półce w szafie. Po kąpieli poszła spać ze swoim zającem. Kolejne dwa dni upłynęły jej na przebieraniu się i przymierzaniu rzeczy po innej wychowance. - Czy będę mogła wziąć te ubrania do Mamy? - trzeciego dnia zapytała. - Nie wiem czy Mama się zgodzi, a te rzeczy to zostały bo mama się nie zgodziła? - Tak - odpowiedziałam. - Moja na pewno się zgodzi, bo ją poproszę. Wieczorem, gdy kładła się do łóżka wyczułam niepokój. - Czy coś się stało? Nie nic. Ale po chwili usłyszałam cichutkie chlipanie. - Kochanie czy mogę z tobą porozmawiać? - Kiedy byłam w Domu Dziecka to mama za trzy dni przyszła. - Każdy w życiu ma swoją drogę, ale czasami te drogi się plączą i wtedy ludzie muszą się szukać. Twoja mama na pewno cię znajdzie. Widziałaś te zdjęcia dzieci na ścianie? Niektóre z nich odnalazły Mamy, które je urodziły, a niektóre dzieci znalazły nowe Mamy. Dzieci nie mogą mieszkać u cioci. Muszą mieć Mamę. Jutro pokaże Ci, które dzieci mają nowe Mamy, a które wróciły do starych Mam. Usnęła spokojnie. Właśnie wtedy po raz pierwszy raz rozmawiałyśmy na temat adopcji. Zapisałam ją do tego samego przedszkola, do którego wcześniej uczęszczała. Była szczęśliwa i bardzo się otworzyła, zaczęła opowiadać o swoim domu, rodzeństwie, znajomych, starannie kamuflując złe rzeczy, idealizując przeszłość. Po dwóch tygodniach zapytała: - Kiedy mama do niej przyjdzie? - Ciocia nie wie gdzie jest twoja mama, ale ona wie gdzie teraz mieszkasz. Pewnie pije piwko i trzeba jej pomóc w znalezieniu drogi. - Mama pije tylko jedno piwko - krzyknęła na mnie!!! Kolejne dni mijały jej na oczekiwaniu. W jej opowieściach pojawiał się obraz prawdziwego życia jej rodziny, smutny i tragiczny. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Mała stwierdziła wtedy, że jeśli jej Mama nie znajdzie się do Świąt to będzie ona prezentem dla mojego męża. - Nie możesz mieszkać u nas, bo my tyko pomagamy dzieciom. Możesz mieć Tatę i Mamę, jeśli dasz się adoptować. - Tak samo jak te dzieci ze zdjęć? Cztery miesiące później Karolinka namalowała obrazek. Przedstawiał on trzy serca. Jedno wielkie kolorowe, i dwa mniejsze przytwierdzone do niego. W rozmowie z panią pedagog objaśniła, że to duże to dla Mamy, która ją urodziła, średnie dla Mamy która ją będzie wychowywała, a to najmniejsze dla cioci, też matki, ale zastępczej.
|