Niewątpliwie sobotnie spotkanie z dnia 2 czerwca należało do bardzo udanych. Po raz pierwszy mogliśmy zgromadzić sie w dużym, ale własnym gronie. Brakowało nam tych ,którzy nie mogli tego dnia być razem z nami. Zapewniam, że myśleliśmy o Was - O Was ze Starego Dzierzgonia, o Was z Mrągowa, O Was z Godkowa i Piaskowca.
Spotkanie rozpoczęło się o godz.10.00 na terenie Przedszkola Miejskiego Nr 33. Dzięki uprzejmości i dużemu wsparciu organizacyjnemu Pani Dyrektor. Wchodzących na teren przywitał ogromny napis "Witamy w kukiełkowej krainie" i piękne, wesołe dekoracje. Pomysłem i kanwą dla spędzenia czasu były prezentacje "artystyczne" najpierw rodzin, a potem samych dzieci. Jako pierwsza wystąpiła rodzina Kasi i Roberta z piosenką "Małgośka". W ich rodzinie mogliśmy poznać nową pasję Darii ,bo odważnie śpiewała i grała na gitarze. Maluchy powiedziały wierszyki o kotkach i wcale nie miały tremy. Potem do występów stanęła liczna rodzina Ewy i Krzysia. Zaśpiewali wspólnie piosenkę "Lato ,lato", a solówkę na flecie zagrała Kasia. Na bis Kasia zagrała,jeszcze dwa inne utwory na flecie. Z rodziny Eli i Henryka wystapili najmłodsi z inscenizacją "Trzy kotki". W tańcu irlandzkim rewelacyjnie wystśpił Szymon. Wszyscy artyści otrzymali gromkie brawa przez co został dobrze przygotowany grunt pod dalsze propozycje artystycznych działań. Gdy dorośli zgromadzili się by ze sobą rozmawiać, zamawiać kawę i herbatę w bufeciku u Ewy, dzieci rozpoczęły swoje warsztaty teatralne. Powstawały kukiełki na rękawicach, na patyczkach, na drewnianych łyżkach... Dzieciom nie brakowało twórczej inwencji i radosnej zabawy. Z pomocą wolontariuszek Asi, Neli, Wiktorii i Sylwii uczyły się ról i przygotowywały do występów. W krótkim czasie zostały stworzone cztery inscenizacje kukiełkowe. Były to:
"Kłopoty Łyżki" Wandy Chotomskiej
"Zakochana żaba" Tadeusza Śliwiaka
"Kino w łazience" Wandy Chotomskiej
"Dlaczego mrówki chodzą boso" Tadeusza Śliwiaka
Owacje oglądających z pewnością były dla dzieci powodem do odczuwania satysfakcji, docenienia, a może też zachętą i ośmieleniem do publicznych wystąpień. Następnie dzieci pod okiem wolontariuszy i wolontariusza Kamila nadal tworzyły kukiełki bądż bawiły się, co pozwoliło dorosłym mieć czas dla siebie, na wspólne rozmowy, dzielenie się doświadczeniami. Nie zabrakło słodyczy, napojów, gorącego posiłku. Był też "worek szczęścia", z którego każde dziecko mogło wyjąć dla siebie upominek.
A to wszystko nie zdarzyłoby się gdyby nie pomysłowość i inicjatywa Danusi Łanik i zaangażowanie Ewy Żałabowskiej. Mogliśmy w sobotnie wydarzenia wkroczyć, korzystać z tego co przygotowano i na koniec w miłej atmosferze rozstać się i zatęsknić za kolejnym spotkaniem. Do zobaczenia, może jesienią.
Bożena