Trzy serca

Czasami wydaje się nam że dziecko nie wie, nie czuje, nie rozumie. My dorośli robimy wszystko najlepiej. Wygłaszamy niekończące się monologi, pouczamy, nauczamy, a tak naprawdę nawet malutkiemu dziecku należy się prawo do prawdy i pojmowania jej w sposób stosowny do wieku.

Było chłodne wrześniowe popołudnie, otrzymałam telefon, że umieszczona w ramach interwencji będzie 6-letnia dziewczynka. Ubrana była w krótkie spodenki i bluzkę z krótkim rękawem, trzymała reklamówkę z której wyglądał kolorowy zając.

- Chodź pokaże ci Twój pokój i położysz tam swoje rzeczy, potem pojedziemy na zakupy. Lubisz zakupy prawda? Każda kobieta je uwielbia.

- Co mi kupisz?

- Wszystko co ci się będzie podobało.

Nie miałam pojęcia, czy gdzieś w domu były rzeczy po poprzedniej wychowance, ani czy będą pasowały. Potem sprawdzimy, a teraz na zakupy. Pojechałyśmy do zaprzyjaźnionej hurtowni. Mała wybierała rzeczy ze znawstwem kolorów, królował róż.

- A to będzie pasowało? Pytała panią sprzedawczynie zerkając na mnie. Ja w tym nie będę chodziła więc wybór należy do ciebie.

Została obdarowana jakąś zabawką. W nowych rzeczach z pełną torbą wróciłyśmy do domu. Potem odbyła się rewia mody. Sama wszystko poukładała na półce w szafie. Po kąpieli poszła spać ze swoim zającem. Kolejne dwa dni upłynęły jej na przebieraniu się i przymierzaniu rzeczy po innej wychowance.

- Czy będę mogła wziąć te ubrania do Mamy? - trzeciego dnia zapytała.

- Nie wiem czy Mama się zgodzi, a te rzeczy to zostały bo mama się nie zgodziła?

- Tak - odpowiedziałam.

- Moja na pewno się zgodzi, bo ją poproszę.

Wieczorem, gdy kładła się do łóżka wyczułam niepokój.

- Czy coś się stało? Nie nic.

Ale po chwili usłyszałam cichutkie chlipanie.

- Kochanie czy mogę z tobą porozmawiać?

- Kiedy byłam w Domu Dziecka to mama za trzy dni przyszła.

- Każdy w życiu ma swoją drogę, ale czasami te drogi się plączą i wtedy ludzie muszą się szukać. Twoja mama na pewno cię znajdzie. Widziałaś te zdjęcia dzieci na ścianie? Niektóre z nich odnalazły Mamy, które je urodziły, a niektóre dzieci znalazły nowe Mamy. Dzieci nie mogą mieszkać u cioci. Muszą mieć Mamę. Jutro pokaże Ci, które dzieci mają nowe Mamy, a które wróciły do starych Mam.

Usnęła spokojnie. Właśnie wtedy po raz pierwszy raz rozmawiałyśmy na temat adopcji. Zapisałam ją do tego samego przedszkola, do którego wcześniej uczęszczała. Była szczęśliwa i bardzo się otworzyła, zaczęła opowiadać o swoim domu, rodzeństwie, znajomych, starannie kamuflując złe rzeczy, idealizując przeszłość. Po dwóch tygodniach zapytała:

- Kiedy mama do niej przyjdzie?

- Ciocia nie wie gdzie jest twoja mama, ale ona wie gdzie teraz mieszkasz. Pewnie pije piwko i trzeba jej pomóc w znalezieniu drogi.

- Mama pije tylko jedno piwko - krzyknęła na mnie!!!

Kolejne dni mijały jej na oczekiwaniu. W jej opowieściach pojawiał się obraz prawdziwego życia jej rodziny, smutny i tragiczny. Zbliżały się Święta Bożego Narodzenia. Mała stwierdziła wtedy, że jeśli jej Mama nie znajdzie się do Świąt to będzie ona prezentem dla mojego męża.

- Nie możesz mieszkać u nas, bo my tyko pomagamy dzieciom. Możesz mieć Tatę i Mamę, jeśli dasz się adoptować.

- Tak samo jak te dzieci ze zdjęć?

Cztery miesiące później Karolinka namalowała obrazek. Przedstawiał on trzy serca.

Jedno wielkie kolorowe, i dwa mniejsze przytwierdzone do niego. W rozmowie z panią pedagog objaśniła, że to duże to dla Mamy, która ją urodziła, średnie dla Mamy która ją będzie wychowywała, a to najmniejsze dla cioci, też matki, ale zastępczej.